Antologia osobista
środa, 27 maja 2015

Znikanie

 

 

Jakbym rzęsami trzymał migocącą igłę —

patrzę na morze w bieli lodowej zastygłe,

 

i słyszę jak nie anioł zwodzi wokalizą

ciszy chóry powietrza głuche po horyzont;

 

i już nie na poślubną noc ten śnieg się ściele,

i pod igłą się morze jarzy jeszcze bielej,

 

a ona coraz niklej skrzy się i migoce,

i zszywa z nocą ciemną nasze białe noce. 

 

 

Bogusław Kierc

Tagi: Kierc B
10:50, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Zmienia to postać legendarnych rzeczy

 

 

Jednak ktoś kontroluje stacje i zwrotnice

śląc nasze pociągi pod wskazany adres. 

Ktoś zawiązał węzeł i zostawił końce —

trzeba je utopić w wodzie albo w snach.

 

Bo mam coś w głębi nie do przedstawienia.

Przepowiada to wstrząs w naszym państwie.

Bardzo w rodzinie, choć bardziej sierota

zbyt długo w słońcu z kołnierzem na uszach

 

idę wzdłuż Tamizy ciągnąc koniec sznurka

i rozwiązuję lekki pierścień świata.

Być więc i nie być, oto jest pytanie.

 

W jego kruchej głębi spoczywa latawiec.

Biegnę w górę ulicy i płoszę gołębie.

Ty unosisz oczy i wiatr wyje w dzwonach.

 

 

Andrzej Sosnowski

10:48, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Zwycięzcy

 

 

A więc tak to wygląda —

w szafie płaszcz i agrafka szalika,

trzy pyski zadowolonych z siebie butów,

magiczne lusterko chusteczki do nosa,

za którym nic już nie widać.

 

Oto zwycięzcy, ich podwodne życie,

będące jedynie jednokierunkową linią prostą,

brakiem potrzeb i obowiązków,

znaków zapytania i dróg przeznaczenia,

kanonu jedynie słusznych wartości.

 

To wielka wygoda być nieobecnym,

nie podpadać pod wymogi dobrych manier,

predykat jednoargumentowy "być człowiekiem",

konieczność spania i prawa interpunkcji.

Samym sobą stanowić czas.

 

 

Mariusz Grzebalski

10:46, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Zapis

 

 

Minął tydzień, odkąd przyszliśmy nad wodę.

Atlas kłamał. Most w ruinie, pola, rzadki las.

Co nie wzięte w drogę, pozostanie młode.

Reszta wmarznie w błoto i niejasny blask

 

na krańcach dnia. Godzinami w mokrym życie

brodzi co dzień sparszywiały, sobiepański pies.

Kto nie przyjdzie w porę, temu na nic życie.

Tutaj nocą woda przybiera smak łez

 

i huczy most. I od żagwi ciągnie chłodem.

Cienie z nurtu chore ryby wbijają na żerdź.

Co nie wzięte w porę, przemieni się w wodę.

Minął tydzień. Dzieci chcą bawić się w śmierć.

 

 

Marcin Sendecki

Tagi: Sendecki M
08:49, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Wszystko mniejsze

 

 

Wszystko mniejsze. Wysiadłem z tramwaju

i porównuję krajobraz z instrukcją. Kiosk.

Gawron. Dziewczynka wkłada w usta dwa

różowe palce. Nie sposób się zgubić.

 

Drzwi brzydkie. Schody brudne. Policzyłem

stopnie: cztery, więc brudu niewiele. Dzwonię.

Zostaję tam, wewnątrz. Wychodzę. Ciemniej. Nie

 

ma nawet śniegu. Niezbyt dobrze widać, ale

przeczytałem, że tramwaj się zjawi

za dwanaście minut. W kieszeni mam książkę,

zapałki i tytoń. Nic mi nie wiadomo.

 

 

Marcin Sendecki

Tagi: Sendecki M
08:49, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 maja 2015

Tlen

 

 

Pokażę ci miłość w jednej garści gwiazd. 

 

Znasz feerię śniegu na przydrożnych liściach?

Fioletowy kontur grudniowego dnia?

Przyszłam tu, żeby oddychać.

 

Są mali tancerze w kropli rzecznej wody.

Raje owadów za bramą ogrodu,

gniazdo w zgięciu ramion tamtej grubej sosny,

w gnieździe moich ramion mleczny oddech dziecka.

 

Lekko mieszkamy na wydechu świata,

jeden mrok dodany do drugiego mroku.

Usta przy policzku.

Policzek przy udzie.

 

Lekko mieszkamy na wydechu świata,

ciepła sierść wilczycy i jej ostre zęby,

brzytwa mrozu gładzi ciemną stronę rzeki,

jej mieszkańcy bezszelestnie opadają na dno.

 

Przyszłam tu, żeby oddychać. 

Smutek naszych rzeczy na zimowym niebie.

Śnieg szybko topnieje na policzkach dziecka,

nasze oczy śmieją się do gwiazd,

 

niebo spotyka gładką skórę rzeki,

oddycham, oddycham, więc jestem.

 

 

Julia Fiedorczuk

22:27, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Tylko róża

 

 

Między niebem a ziemią

trawa ostra i drżąca

tnie powietrze i ginie.

 

Przez wieki lotu swego

kropla ziemię obmyśla

i wysusza się w niebie.

 

A róża na ziemi wierzy zmartwychwstaniu.

Tylko róża.

 

Wiatr donikąd wiejący

trawę zewsząd obejrzał

smutną i szorstką trawę.

 

Na trawę zewsząd spojrzała

kropla przez wiatr przewiana

i znikła kropla i trawa.

 

A róża przytomna i dzielna

żyje w sobie głęboko

żyje w mojej pamięci

nie daje się zgubić stracić.

 

Różo

nigdy żywa nigdy umarła —

tylko ty we mnie potrzebujesz Boga.

 

 

 

Piotr Matywiecki

22:26, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Zwyczajne

 

 

To jest zwyczajne, przyzwyczajone

dotykiem do oczu, oczami do milczenia:

patrzy się, żyje się — zwyczajnie,

milcząco.

 

To jest symboliczne, czego oczy dotknęły,

w czym dotyk przeminął przezroczyście i czule,

co jak witraż bez katedry, różaniec bez palców —

a przecież jest ciałem i słowem.

 

Co z drobiazgów przezroczystych

wytrąca się życiem śmiertelnym — to jest

naprawdę. Jest czasem

ślepej prawdy, jej spojrzeniem.

 

Spojrzenie ślepej prawdy: czas.

W czasie ty i ja, i rzeczy niczyje, i my samotni

i coś czystego jest w czasie, a czasu nie zna —

miłość zwyczajna, symboliczna, prawdziwa. 

 

 

Piotr Matywiecki

22:23, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Ten człowiek

 

 

Ten człowiek, który we mnie mieszka,

jest obrażony i blady. Tego człowieka

trzeba prowadzić za rękę i przepraszać.

Kiedy się głośno skarży, zaklejam mu

usta czarną taśmą i przywiązuję

w okolicach tyłu głowy. Ten człowiek

wtedy płacze. (Proszę go: nie płacz.)

Tego człowieka nie interesują moje

prośby. Ten człowiek z płaczu

przechodzi w złość i się wyrywa.

Kiedy się wyrwie, rozrasta się. 

Staje się większy ode mnie, zakleja mi

usta czarną taśmą i przywiązuje

w okolicach tyłu głowy. Wtedy ja

mieszkam w tym człowieku.

 

 

Sławomir Elsner


Tagi: Elsner S
18:43, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Udawaj, że mnie nie ma

 

 

Udawaj, że mnie nie ma. Wyobraź sobie

pościel z odgniecionym śladem po mnie.

Kształtem nic nie przypominam. Pokój,

w którym byłem, pozostał nietknięty.

 

Cieśnina, w której się nie mieszczę, 

nazywa się ciało. Utleniłem je wodą,

chciałem popływać gdzie indziej,

przyjrzeć się od środka rybom.

 

Udawaj, że mnie nie ma. Wyobraź sobie

słońce i zimę najgłębszą z możliwych.

Tyle wokół bieli, jakby cały śnieg.

 

 

Sławomir Elsner

Tagi: Elsner S
18:06, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 65
| < Luty 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29            
Zakładki:
* Poeci na Viridarium *
* Viridaria i okolice *
I. Prasówka
II. Zaczytani
III. Wydawnictwa
IV. Książkowo
V. Filmowo
VI. Rozmaitości