Antologia osobista
niedziela, 15 grudnia 2013

Na mokrej ścieżce

 

 

Na mokrej ścieżce wyżłobionej w skale,

po której dziewczyny z dzbanami na głowie

chodzą tam i z powrotem,

zwieszały się liany jak włosy lub żmije

i coś z magii wibrowało w powietrzu.

A w dole

laguna koloru cytryny

błyszcząca jak jadeit.

Nad wodą unosiły się krzyki

i ciała barwy gliny nurzały się z pluskiem.

Coś z magii wibrowało w powietrzu.

Dziewczyny z dzbanami wędrowały tam i z powrotem,

śpiewając pradawną pieśń o miłości.

Te, co szły pod górę, były jak posągi,

czerwone amfory wzorzyste

na ciałach w kształcie amfory.

Te, co schodziły, zbiegały w podskokach jak łanie,

a wiatr im spódnice otwierał jak kwiaty.

 

 

Ernesto Cardenal

przekład Krystyna Rodowska

Głosy

 

 

Wymarzone, ukochane głosy

tych, co umarli, albo tych, co dla nas

tak są straceni, jak gdyby umarli.

 

Czasem do nas przemawiają w snach,

czasem je w zadumaniu słyszy umysł.

 

A z ich brzmieniem powracają na chwilę

dźwięki najpierwszej naszego życia poezji,

jak muzyka, która nocą, gdzieś w dali, dogasa. 

 

 

Konstandinos Kawafis

przekład Zygmunt Kubiak

Tagi: Kawafis K
15:09, druga.strona.lustra , poezja grecka
Link Dodaj komentarz »

Modlitwa

 

 

Morze młodego żeglarza wchłonęło w toń głęboką.

Jego matka, o niczym nie wiedząc, zapala świecę wysoką.

 

Przed Matką Bożą stawia płonącą świecę woskową,

by wrócił szybko, by dobre dni zaświtały na nowo.

 

I ciągle nasłuchuje odgłosów wiatru, skupiona.

A  kiedy tak się modli, kiedy tak prosi, ikona,

 

poważna i smutna, spogląda na nią ze ściany. 

Ona wie, że nie wróci ten syn wyczekiwany.

 

Konstandinos Kawafis

przekład Zygmunt Kubiak


Tagi: Kawafis K
15:09, druga.strona.lustra , poezja grecka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 grudnia 2013

Anty-Łazarz

 

 

Umarły nie wstawaj z grobu

nic nie zyskasz tym zmartwychwstaniem

jeden wyczyn

a potem

rutyna ta sama co zawsze

nie urządza cię to stary nie urządza

 

pycha krew skąpstwo

tyrania erotycznych pragnień

cierpienia z powodu kobiety

 

zagadka czasu

samowole przestrzeni

 

zastanów się umarły zastanów

nie pamiętasz już jak to wyglądało?

przy najmniejszym problemie wybuchałeś

bluzgami na prawo i lewo

 

wszystko ciebie drażniło

nie mogłeś już nawet wytrzymać

towarzystwa własnego cienia

 

masz złą pamięć stary złą pamięć

twoje serce było wielkim rumowiskiem

— cytuję twoje własne zapiski —

a po duszy nie został nawet ślad

 

po co więc wracać do piekła Dantego

po diabła powtarzać całą tę komedię?

o jakże boską komedię za dychę

łapać światło odbite w lusterku

zastawiać pułapki na łakome myszy

to byłby doprawdy obłęd

 

jesteś szczęśliwym nieboszczykiem szczęśliwym

nie brakuje ci niczego w grobie

śmiej się z kolorowych rybek

 

halo halo — czy ty mnie słuchasz?

 

któż nie przedłoży miłości do ziemi

nad pieszczoty posępnej prostytutki

nikt przy zdrowych zmysłach

chyba że zawrze pakt z diabłem

 

śpij spokojnie człowieku śpij dobrze

niech cię nie trapią wątpliwości

gospodarzu i panie swojej własnej trumny

w spokoju doskonałej nocy

wolny od drobiazgów i głupstw

jakbyś nigdy przedtem nie był obudzony

 

nie zmartwychwstawaj pod żadnym pozorem

nie masz powodu się denerwować

jak powiedział poeta

masz całą śmierć przed sobą

 

 

Nicanor Parra

przekład Krystyna Rodowska

 


Noc jest nieznajomą kobietą

 

 

Zapytała dziewczyna cudzoziemca:

— Może wstąpisz do mnie? W domu

rozpaliłam ogień.

 

Odpowiedział wędrowiec: Jestem poetą,

pragnę tylko poznać czym jest noc.

 

Wtedy ona sypnęła popiołem w ognisko

i w ciemnościach podeszła bliżej.

Dotknij mnie! — rzekła. Poznasz noc!

 

Pablo Antonio Cuadra

przekład Krystyna Rodowska

piątek, 13 grudnia 2013

 

Matczyne lusterko

 

 

Lusterko w owalnej ramie

powoli traciło lśnienie,

aż w końcu stało się ślepe.

Przez pół swego życia bez mała

matka się przed nim czesała,

służyło jej najlepiej.

 

Wisiało tuż przy oknie,

patrzyło na nas pogodnie,

jakby się uśmiechało.

I matka była wesoła,

zmarszczki nie tknęły jej czoła,

a jeśli, to bardzo mało.

 

Nad młynkiem lubiła śpiewać

walczyki, które, szczęśliwa,

tańczyła przed laty z ojcem.

Tak zatopiona w marzeniu,

nieraz przelotnym spojrzeniem

musnęła szkiełko błyszczące.

Kiedy rzuciła w płomienie

puch włosów zdjęty z grzebienia,

w węzeł zwijała warkocze.

A kiedy podniosła dłonie,

dostrzegłem loczek u skroni

i drobne zmarszczki przy oczach.

 

Wreszcie skrzywiła się rama,

i szara, mętna plama

rozkwitła w pękniętym tle.

Lecz matka do czesania,

jak dawniej bez wahania,

siadała przed tym szkłem.

 

Czas leci. Już jest siwa,

samotność swą przeżywa

nie patrząc w lusterko kruche.

Często zmęczona i smutna,

kiedy ktoś do drzwi zastuka,

otwiera w czarnym fartuchu. 

 

Wchodzę nieśmiało, zwlekam.

Dziś na mnie nikt nie czeka,

nikt nie uściśnie mnie w progu.

Lusterko wisi na ścianie,

w złoconej swojej ramie,

ale dojrzeć go przez łzy nie mogę. 

 

Jaroslav Seifert

przekład Janina Brzostowska

Tagi: Seifert J
22:45, druga.strona.lustra , poezja czeska
Link Dodaj komentarz »

Pieśń o śmieciach

 

 

Co zostało z tych pięknych chwil?

Błysk oczu,

kropla woni,

parę westchnień na klapie,

oddech na szkle,

szczypta łez

i tyle co za paznokciem — smutku.

 

A potem już, wierzcie mi, prawie nic.

Garść dymu z papierosów,

kilka zdawkowych uśmiechów

i trochę słów,

które w kącie szeleszczą

jak śmiecie

przygnane przez wiatr.

 

I jeszcze — żebym nie zapomniał —

trzy płatki śniegu.

 

To wszystko.

 

Jaroslav Seifert

przekład Jerzy Pieśniarowicz

Tagi: Seifert J
00:33, druga.strona.lustra , poezja czeska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 grudnia 2013

Wrzos

 

 

Gdy kwitnie wrzos, dostrzegamy

w kielichu, w tej samej chwili,

ostatni łyk. Dopijamy,

a już nad nami się chyli

cień.

 

Potem mrocznieje las i wieczór siwy

stygnące łąki mgłą zaczyna poić.

Wtedy również, ironicznie troskliwy,

okrywa nam ramiona płaszczem swoim

cień. 

 

Fráňa Šrámek

przekład Adam Włodek

Tagi: Sramek F
16:58, druga.strona.lustra , poezja czeska
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 grudnia 2013

 

 Co mogła czytać?

 

  

Co mogła czytać ta dziewczyna z książką w tramwaju?

Będąc poza czasem, postacią, nawet imieniem,

miała już tylko uczucie, to zaś dygotało tak żarliwie,

że gdyby jej przyszło przemówić, lżyłaby, przeklinała,

a gdyby jej przyszło spojrzeć, zobaczyłaby

najwyżej bunt aniołów...

 

Kto wszedł w głąb poezji,

ten już nie wyjdzie...

  

 

Vladimír Holan

przekład Leszek Engelking

Tagi: Holan V
18:26, druga.strona.lustra , poezja czeska
Link Dodaj komentarz »

  

 Ściernisko

 

  

Na ściernisku strach na wróble stoi.

Kogo straszy, przed kim straż swą trzyma?

Mgła się przecież go wcale nie boi,

owa mgła z jesiennymi oczyma.

 

Ptaków szukać już tutaj daremnie,

o tej porze ziarno się nie zdarza.

Nic już nie ma teraz także we mnie,

ale śmierć mnie jak dawniej przeraża.

 

 

 

Vladimír Holan

przekład Leszek Engelking

Tagi: Holan V
18:26, druga.strona.lustra , poezja czeska
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47