Antologia osobista
wtorek, 26 maja 2015

Źródła światła

 

 

Spójrz jak kamień wpada do wody

Obserwuj rozchodzące się kręgi

Posłuchaj ich słabnącej mowy

 

Poranek rozkruszył się na tysiąc ułamków

Odsłaniając szarą nagość popołudnia

Echa wchodzące w załamania przestrzeni

 

Światło było ostrożniejsze

Układało się w filary i przęsła

Ponad skończoną taflą ciszy

 

A jeszcze przed chwilą zbiegali

Po kamiennych popękanych schodach

W każdym stopniu zawarta cała skala

 

I było więcej dźwięku niż przestrzeni

I nigdy nie docierało się do centrum

Nawet idąc wstecz po własnych śladach

 

 

Jacek Gutorow

Tagi: Gutorow J
14:44, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 maja 2015

Czas zmroku to dobry czas

 

 

Czas zmroku to dobry czas.

Bezgranicznie słodki czas.

 

Nie jest to zależne od pory roku.

Z nastaniem zimy usiąść przy kominku,

w lecie — w cieniu wielkiego drzewa :

to jest zawsze pełne tajemniczego uroku,

to zawsze oczarowuje ludzkie serca.

Zmrok jakby wiedział,

że ludzkie serce

najczęściej

uwielbia ciszę i spokój,

więc mówi cicho, szepcze delikatnie.

 

Czas zmroku to dobry czas.

Bezgranicznie słodki czas. 

 

Dla ludzi tchnących młodością

to pora wypełniona pieszczotą,

to pora przepojona słodyczą,

to pora podsycająca nadzieję,

a dla ludzi wyzbytych marzeń młodości,

gdyż je już utracili,

to pora słodkich wspomnień,

pora upajania się dawno przeżytymi snami,

ale też jest to pora miłego aromatu ich przeszłości,

której nie zdołali zapomnieć,

choć dziś w ich sercach wywołuje już tylko ból.

 

Czas zmroku to dobry czas.

Bezgranicznie słodki czas.

 

O zmroku

natura jakby zachęcała człowieka do spoczynku.

Wiatr łagodnieje,

milkną wszystkie odgłosy,

człowiek czuje się tak, jakby słuchał oddechu kwiatów,

nawet źdźbła traw dotąd kołysane wiatrem

nieruchomieją w jednej chwili,

a ptaszki chowają główki między skrzydła . . .


Czas zmroku to dobry czas.

Bezgranicznie słodki czas. 

 

 

Horiguchi Daigaku

przekład Adachi Kakuzo

23:17, druga.strona.lustra , poezja japońska
Link Dodaj komentarz »

Pies, którego nawet nie widziałem na oczy

 

 

Ten pies, którego nawet nie widziałem na oczy, stale się za mną wlecze.

Widmo psa, wynędzniałego kaleki, który utyka na tylne łapy.

 

Ach, nie wiem, dokąd zmierzam,

a tam, gdzie teraz idę,

wicher z łoskotem buszuje po dachach czynszowych domów

i na pustej, ponurej parceli na skraju ulicy

suche źdźbła trawy chwieją się miękko, delikatnie.

 

Ach, nie wiem, dokąd zmierzam,

a u mety, ku której kroczę, wielki księżyc, Uosobienie życia,

płynie beztrosko po niebie

i dzięki temu na pustej jezdni za moimi plecami

wlecze się po bruku wydłużony cień psiego ogona.

 

Ach, wszędzie, wszędzie na każdym wręcz kroku

ów pies, którego nawet nie widziałem na oczy, stale się za mną wlecze,

czołga się po brudnej jezdni,

wycieńczony pies, utykający na tylne łapy, wciąż idzie za mną,

widmo psa, Uosobienie Samego Nieszczęścia, psa, który

z daleka od dłuższego już czasu,

śmiertelnie przerażony, głośno i przeciągle wyje do

samotnego księżyca w przestworzach.

 

 

Hagiwara Sakutarō

przekład Adachi Kakuzo

Tagi: Hagiwara S
23:00, druga.strona.lustra , poezja japońska
Link Dodaj komentarz »

Elegia z cytryną

 

 

Aż tak bardzo czekałaś na tę cytrynę

i wzięłaś ją z moich rąk,

leżąc na oślepiająco białym łożu śmierci, które napawało mnie smutkiem.

Łapczywie gryzłaś ją swymi pięknymi zębami.

Rozpływał się dokoła topazowy aromat . . .

Tych kilka kropel cytrynowego soku zesłanych widać z nieba

w okamgnieniu ożywiło twoją świadomość.

W twoich czystych jak błękit oczach zamajaczył uśmiech.

O !   Jak powraca siła w twojej dłoni, którą splotłaś z moją!

W twoim gardle nadal coś się kotłuje,

lecz w tym ostatnim momencie życia

moja Chieko przemieniła się znowu w dawną Chieko.

W jednej przelotnej chwilce skoncentrowałaś całe swoje

przywiązanie do życia

i niedługo potem —

tak jak ongi na szczycie wzgórza — wydałaś głębokie westchnienie.

I w tym momencie przyszła śmierć . . .

Opodal kwiatów wiśni, które ustawiłem przed twoją fotografią,

położę dzisiaj znowu ożywczo połyskującą cytryną.

 

 

Takamura Kōtarō

przekład Adachi Kakuzo

Tagi: Takamura K
22:44, druga.strona.lustra , poezja japońska
Link Dodaj komentarz »

reflektarz

 

 

moje serce zna milion pieśni niespełnionych żądz

lecz zamiast pieśni chcecie fachowej porady

jak bezbrzeżny smutek bez przyczyny wypchnąć

za burtę swej zmęczonej łodzi

 

oto więc prosta rada, prosta, gdy wierzyłeś

w coś — teraz uznaj śmiertelność swej wiary

i wierze wypraw pogrzeb z mnóstwem alkoholi

a kiedy się obudzisz smutek musi zniknąć

 

jeśli nie odnajdź w sobie i zbierz całą miłość

jaką chowasz do ludzi, rzeczy czy też zwierząt

i utocz z tej miłości coś na kształt monety

ilekroć przyjdzie smutek będziesz ją wydawał

 

jeżeli to za mało jak mnie było mało

oddaj się bez oporu na użytek świata

bo przeznaczeniem twoim jest smutek bez kresu

i przeznaczony jesteś by rozdać go innym

 

wydawaj ciało, które jest naczyniem smutku

i które jest bez woli i nie zna zmęczenia

a każdy jego grzech jest emanacją smutku

i słowa tego wiersza podyktował smutek

 

 

Marta Podgórnik

16:49, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Przyjęcie

 

 

Stoją za oknem strome ciemności,

ciemność przychodzi do okien w gości.

 

A za ciemnością idą zwierzęta,

żaden bestiariusz ich nie spamięta.

 

Za zwierzętami śmierć biała kroczy,

śmierć sześcioskrzydła, na skrzydłach oczy.

 

Stają u okien. Patrzą do środka.

Bardzo się zmieni kto je napotka.

 

W środku tłum, książki, meble i szklanki,

czyli szkło, papier, drewno i tkanki.

 

I śmierć, i bestia się rozpromienia,

że się serwuje tyle jedzenia.

 

Przez miłorzębu patrzą gałązki

na nieświadome niczego kąski.

 

Ty, jeśli czekasz jakichś morałów,

nie czekaj dłużej. Czasu jest mało.

 

Bądź dobry. Kochaj. Starzej się z wdziękiem.

Zamki są słabe. Szyby są cienkie.

 

 

Jacek Dehnel

Tagi: Dehnel J
16:33, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Piosenka do rzeczy

 

 

Puszki i sprężyny, moje rzeczy nagie!

Framugi i rynny, rozdziawione bezczelnie,

staw zarośnięty zielskiem, peryferie

poskręcane jak drut, żeliwne uliczki.

 

Inaczej horyzont — ten dzielnie stoi,

nie chowa się po kątach. Olbrzym.

Wieczór ma w nim poplecznika,

rozdwojony na biel świtu i mrok nocy.

 

Poza tym są przypisy, dzielne przypisy

do sznurów światła, znaki wędrowne

w dłoni turysty, lub może księżyc

tak jasno dziś roztrwoniony!

 

Rzeczy w posiadaniu. Twarde, szorstkie.

Rzeczy, przez które prześwieca

anatomia świata. Staw zamrożony

w ułamku sekundy, ścięty

 

w obraz chwili, kadr czasu.

A może to świadomość

z przyległościami, dziwnymi prowincjami?

Możliwe, lecz raczej i tutaj przewodnik

 

miesza się ze stadem jak słońce z księżycem

i ziemią. Trudno darmo — popisy światła,

akrobacje cieni rzucanych na rzeczy

wtrącają się i do nas. Autonomia to wymysł. 

 

Horyzont przyciąga i wciąga. 

Najtrudniejsze kolory niesie wyobraźnia:

zbyt ulotne sensy. Połączyć te sensy

może tylko olbrzym, większy niż

 

jedno czy dwa spojrzenia: olbrzym

wyrastający ponad siebie, horyzont

puchnący do nieba. Tak sądzą

niektórzy z nas. Teraz spójrz

 

na dłonie pełne dziwnych rzeczy,

kwiaty płożące się nad ziemią,

na chwilę przed kwitnieniem —

zapora nie do przejścia.

 

 

Jacek Gutorow

Tagi: Gutorow J
15:45, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Piosenka

 

 

Na blaszce liścia jest osobny świat.

Zaśniedziałe wioski. Dwie ścieżki na krzyż.

Wiszący w cieniu pień. Drewutnie na słowo

honoru, stara rynna, owadzi wrak.

 

Na otwartej dłoni liścia są liche historie

i pajęczyna z drzazg. Palec serdeczny

i wskazujący trzymają tu straż.

Wejścia brak.

 

Czasem Księżyc przędzie cichą nić

i nikt o tym nie wie. Bo ten świat

ma wychodne i osobny chłód.

Nieskładnie splata głoski. A rzęsa ma tu raj.

 

Ileż w tym liściu zaniechanych gestów,

przędzy zbitej w kłębek, aż chce się ją brać do ust i żuć. 

Jakie lepkie androny plecie maj

i jak pięknie spadają chrabąszcze (których żal).

 

Na blaszce liścia jest osobny świat.

Zamknięty na cztery wiatry i mgły,

z nocą za pan brat. Świat bez okolic, nieprzechodni świat,

jak lodowate serce słyszące: już czas.

 

 

Jacek Gutorow

Tagi: Gutorow J
15:17, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Piosenka

 

 

Zostaniesz sam.

Oblany morzem.

Żaden ci brzeg

nie błyśnie bliski.

 

Na falach oddech

swój położysz

jakbyś kładł dziecko

do kołyski.

 

I jak przed tobą

innych tylu

których kres morze

w sobie skrywa

 

zachłyśniesz się

tą jedną chwilą

patrząc jak dziecko

w dal odpływa

 

 

Wojciech Bonowicz

Tagi: Bonowicz W
14:50, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »

Pijane miasto

 

 

Dobranoc, zaśnij już, wszystko się przewaliło

Pijane miasto i za oknami mgła

 

Dobranoc, zaśnij i nie myśl o swych latach

Dobranoc, zaśnij, ach czemu się zapadasz

W oddzielny sen; w nim wszystkie światła gasną

 

Zwierciadło rozbij, wszak to jest to zwierciadło

Przez które każdy z osobna się przesypie

Nie będziemy już więcej mówić o jesieni

 

Dalekie echa olimpijskich zabaw

I szklane drzwi, pokoi amfilada

Powracam, gdzie nie byłem

 

I jeszcze noc, i jeszcze świat nie powstał

Jeszcze nie umarliśmy, więc nic o zmartwychwstaniach

I nic nie wraca, choć wszystko się powtarza

 

Głuptasie, zaśnij, te kartki z kalendarza

Nie znaczą więcej niż jesienne liście

Uśmiechnij się, to tylko wiatr w gałęziach

 

Zakłóca nam daną przez bogów godzinę

To tylko październik mówi ci o starości

Odpływasz, odpływasz, a złudne jego proroctwa

 

O nieludzko bliska biała gwiazdo maligny

Zapomnij, co wiedziałaś, gdzieś płyną od wschodu

Puste cysterny brzasku, ktoś płacze przez sen

 

Dobranoc, zaśnij, wszystko się przewaliło

Pijane miasto i za oknami mgła

To skryte światło, ta ciemność przewrotna

 

 

Bohdan Zadura

Tagi: Zadura B
14:35, druga.strona.lustra , poezja polska
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 64
| < Wrzesień 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
Zakładki:
* Poeci na Viridarium *
* Viridaria i okolice *
I. Prasówka
II. Zaczytani
III. Wydawnictwa
IV. Książkowo
V. Filmowo
VI. Rozmaitości